Preambuła
Cel działania

Kraina Szlarafii zwana też Kukanią, to kraina mlekiem i miodem płynąca. Tu zawsze świeci słońce, ludzie są szczęśliwi - nie pracują, nie chorują i nie umierają. Całymi dniami leżą i odpoczywają. Jedzenie rośnie na drzewach, potoki pełne są wina i mleka, pieniądze leżą na drodze; praca sama się wykonuje: młyn mąkę miele, wiadra noszą wodę ze studni, pola same się orzą. To kraina wiecznej młodości, szczęśliwości i nic nie robienia. Gdzie leży więc owa Kukania? Wielu szukało przez lata i nie znalazło. Dlaczego? Ponieważ Szlarafia istnieje tylko w świecie baśni i fantazji. Ale czy na pewno? A może wystarczy trochę chęci aby tam dotrzeć? Są przecież takie miejsca i rzeczy trochę bajkowe, tchnące historią, rękodziełem, zabytkami i starą kuchnią. Nie są zamkiem czy pałacem tylko drewnianą chałupą, zagonem lub starym sadem. Bo właśnie w takich chatkach; gdzieś tam pod miotłą lub za piecem prawdziwym glinianym; kryją się legendy, podania ludowe, opowieści o obrządkach dawnych. To właśnie w takich miejscach; gdzieś na półce pomiędzy miedzianymi rondlami; panoszą się historyje o dawnych czasach, gusła, wierzenia i obyczaje, co prababcię i pradziadka pamiętają. To w takiej właśnie krainie pachnie domowym piernikiem, cynamonem, jodłą i jaśminem. Spróbujmy poszukać takich miejsc: posłuchajmy legend, baśni, przyrządźmy staropolskie frykasy z dawno już zapomnianych przepisów. Czasem wcale nie trzeba szukać tych miejsc daleko. Ot może za miedzą, albo tuż za rogiem ulicy, znajdzie się miejsce czarowne, tajemnicze, jak z bajki i choć przez chwilę znajdziecie się w Krainie Szczęśliwości. A może właśnie na tej stronie choć na moment znajdziecie się w takiej właśnie fantazyjnej Kukani? Chcę Was przenieść do takich miejsc: na owe zagony baśni i podań ludowych, do chatek za miedzą schowanych tajemniczych, czarownych i samotnych bo nawet pies z kulawą nogą tam nie zagląda; i jeszcze do starych spiżarni wypełnionych wróżbami i zapachami tradycyjnej kuchni.

Dawno, dawno temu za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami żyli w zamkach rycerze. Wszyscy podlegali królowi; przysięgali mu pas rycerski otrzymując, że bronić będą wiary w Boga Najwyższego, a swojego króla strzec jak największego dobra. Nie będą o swoim zbytku myśleć, tchórzostwem się plugawić tylko jak trzeba będzie, to z honorem polegną i w świetle chwały krew swoją za Ojczyznę przeleją. W dążeniach tych mądre białogłowy miały ich wspierać i u ich boku stać wiernie; do dobrych uczynków motywować, a od złych umieć odwieść. One to synów na rycerzy wychować musiały i zasady kodeksu wpoić:, aby zawsze słabszym pomagać, wroga szanować, a siwej głowie szacunek okazywać i we wszystkim słuchać. Tak dwór wyglądał i Ci w państwie najważniejsi. Ale nie tylko w zamkach życie się toczyło. W miastach grono rzemieślników ciężko pracowało. Dumni byli z wyrobów swoich, bo też najwyższej próby były to rękodzieła; pięknie i starannie wykonane. Tajników produkcji strzegli, a w fachu lata całe się doskonalili. Kto oszustwem się zhańbił, ten z miasta wygnany został; za kradzież kat rękę, co po nie swoje sięgnęła, odcinał, a język kłamliwy wyrywał. Takie panowały prawe zasady. Na roli zaś chłop pracował, pańskiego nie śmiał tknąć, a tych, co go bronili wykarmić miał obowiązek. Szacunek się wszelakiemu stworzeniu należał, o dane przez naturę rzeczy dbać trzeba było, bez potrzeby nie niszczyć i nie trzebić, aby w borach jagód i grzybów było moc, drewna nikomu nie brakowało, a w matecznikach zwierza pod dostatkiem. A i o naukę dbano. W klasztorach zakonnicy swoją prace wykonywali. Od świtu aż do zachodu słońca księgi mądre czytali i dla potomności przepisywali. Oświaty kaganek społeczeństwu pracowitemu, acz nie wyedukowanemu nieśli. Bo albo kto do pracy, albo do nauk był stworzony; dla darmozjadów i obiboków chleba nie było, ani Chwały Niebieskiej.

Takie to były czasy. Ludzie żyli skromnie, w zgodzie z naturą. Trudne to było życie, ale i proste zarazem. Przez stulecia następne różnie w Ojczyźnie naszej bywało. W wichrach wojen, niepokoju, coraz mniej godne postępowanie się liczyło. Na pierwsze miejsce kombinowanie i wyzysk drugiego człowieka się wysuwał. Dziś siedem lasów wyciętych w pień zostało, aby miejsce pod fabryki zrobić, rzeki brudne ryb już nie dają, a w miastach uczciwych rzemieślników nie ma. Każdy tylko własnej korzyści pilnuje i o innych nie dba. Szubrawstwo, korupcja, chamstwo i brak godności zastąpiły takie słowa jak uczynność, szacunek, patriotyzm. Znajdują się jednak czasem ludzie dobrego serca i wychodzą z pomocą. Powstają bowiem fundacyje pomagające niewidomym, chorym, bezdomnym, psom, kotom, papugom i tak dalej. Nie ma jednak takiej organizacyi, która by o ważnych rzeczach przypominała młodym pokoleniom, bo od nich właśnie przyszłość naszej Ojczyzny zależy i nas samych. Tak wiec postanawiamy: My niżej podpisani z Bożej łaski założyciele, powołujemy trwały byt praojcom na chwałę, braciom na otuchę i ku pożytkowi przyszłych pokoleń, zgromadzeniem Polonia Celeberrima dalej zwany, który to za cel swój przyjmuje edukacyję pokoleń najmłodszych i wartości rycerskich u nich krzewienie, a starszym pomoc i otuchę nieść obowiązuje przez pamięć o tradycyi ojców naszych.

Z bogatego wachlarza naszych produktów, pragniemy przedstawić te, które cieszą się największym powodzeniem. Proponujemy różną tematykę; od zwiedzania miejsc tych znanych i mniej znanych pod czujnym okiem wykwalifikowanej kadry przewodnickiej; poprzez gry terenowe i zajęcia edukacyjne przenoszące uczestników do wybranej epoki historycznej przy wsparciu rzemieślników i rękodzielników; aż po organizację całych imprez kulturalno – artystycznych. W ofercie każdy znajdzie coś dla siebie: od pisania gęsim piórem, przez spotkania z rycerzami, nauki wykonywania witraży a na znajomości teatralnych kukiełek skończywszy.

0
Utworzono za pomocą Mozello – to najłatwiejszy sposób tworzenia witryn internetowych.

 .